odnaleźć oddech w gabinecie luster

w pokoju, przygnieciona kocią sierścią

zapada gałki w tyłu . myśli liczą przebrzmiałe hedone.

w krzywym zwierciadle nic, pomiędzy coś, klik zapalniczki.



zimne kołki. pociera jedną o drugą dotyka

ciepłej plamy kręgosłupem. widelca spogląda w głąb,

odpływa, hamulec z paznokci zawodzi, wciąga niebyt.



gorączka spala tlen, traci oddech. przez ściany powiek

teraz już wie, "lepiej umierać kiedy pada"
0
3 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie