z pięćdziesięciu na dwadziescia

szara eminencja w pofałdowanym płaszczu siedzi na skraju chodnika.

cieniem robotniczej maski spogląda w niebo.

narodowe kręgi literackie zgarbione pochylone głową ku kartce - ziemi

skupione oczy śledzą ruch kosy dzierżonej w dłoni.

broń srebrna sieje czarnym makiem myśl wydobytą z dna.

piersi( ówki) z dziada pradziada:

„jestem poetą zbieram na trepanację życia”
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie