Taniec

O śmierci
Suknie modre, błękitne, zielone, pąsowe,
Jedwabie i atłasy zwiewnie migotały,
Na stołach stała jesień ujęta w kryształy,
Błyski siejąc koralu i amarantowe.

Wirowały warkocze, koafiury, loki,
Szal koronkowy opadł – z ramienia smukłego,
Uśmiechnęła się panna – do ukochanego,
Nieuważna tancerka pomyliła kroki,

Wtem melodia skonała w pół taktu, wśród gromów
I czasoprzestrzeń pękła na tysiąc kolorów
Z brzękiem szklanych odłamków mnogość się rozpadła

Taktów, ukłonów, świateł, fasonów i wzorów.
Pod bezkształtnością gruzów twarzyczka pobladła
Splotła swe nieistnienie z kruchym ciałem domu…
2
22 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

DARTANIAN 110 1 rok temu
To pomylenie kroków przez panią jesień miało katastrofalne skutki ale nie znikła całkowicie tylko zlała się z jestestwem domu ciekawy ładny wiersz.
Pozdr
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie