Kruchość

Katastroficzne
Trzy tysiące wybuchów niebiosa rozdarły,
Promieniście rozcięły na milion kawałków,
Zmieniły twardość murów w kruchość katafalków
I żywą wieloznaczność – w jednoznaczność martwą.

Czerń z barwą przetopiły na wspólność szarości,
Kanciastość i okrągłość – na bezkształtu jedność,
Słuszność wraz z wątpliwością, wierność i niewierność
Zjednoczyły w bezformie odłamków i kości.

A gdy umilkły gromy kolczaste i złote,
Karminem postrzępione, oranżem kłujące,
Nad grobem niespełnienia, mogiłą tęsknoty

Wstało w pokutne szale przyodziane słońce.
Łzami krwawo – sinymi rzewnie opłakało
Niewinność pogrzebaną i bezbronność małą…
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie