Krople deszczu

Smutne
Nad poszarpanych zgliszczy ciałem,
Pomiędzy obaloną ścianą
A ekspresyjnym stosem cegieł,
Zsiniały żalem wstaje ranek.

Garść obolałych kropli deszczu
Na szkielet domu spadła miękko,
Mgła rozłożyła opatrunki
Na gruzach – opiekuńczą ręką.

Krzew róży wznosi z rezygnacją
W górę – spalone trzy gałęzie,
Gdy dzień ze smutku, sadzy, kiru
Ponurych marszy strofy przędzie.

Linią w nich – młodość – jak pąk świeży,
Krzyżykiem – cienka nić welonu,
Kluczem – zgaszona nagle miłość,
Bemolem – liść padłego klonu,

Nutami – niespełnienia modre,
Oddech ostatni – z iskier złotych,
Uczucia zwiędłe – tchnieniem żaru,
Srebrzyste perły – to tęsknoty.


Na bieli grobów bezimiennych
Lutowy nokturn wiatru – wieje,
Unosząc piórka dwa zielone.
To nekrologi – czy nadzieje?
1
17 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

macies 1 rok temu
Ładnie napisane. Bardzo dobry warsztat. Jednakże z tekstu nie mogę zrozumieć czy to była śmierć nagła w pożarze czy coś innego skoro pojawiają się białe groby? No chyba że chodzi o szkielet ale jeśli spalony to już raczej nie biały?
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie