3 sekundy

Przez krwią dymiące wybiegłem okno,

zagęszczone, nagłym ruchem rozerwałem powietrze i

przez dach spowity czerwienią,

pobiegłem do niewidocznej krawędzi.



Oddech wypełnił się zimnem kiedy

w dół spojrzałem, na niebieską latarnię i

trawnik

Niemym krzykiem mnie do siebie zapraszał.



trzy sekundy później nie powstałem.

Bruk mi się boleśnie odbił na czaszce i

twardy się stałem od nagłego upadku.

Przez usta myśl przeszła jak ciche syknięcie,

oczy mi otwarła,

umarłem.
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie