ręką człowieka
niemymi wschodami słońca
rodzącymi się
nijako
metalicznym pejzażem
zardzewiałych form
bez blasku
bezszelestną tęsknotą
zielonych płuc
za tchem
wyblakłych piasków
smutnym obrazem
z dnia na dzień
umiera Natura
unicestwiana
ręką człowieka
rodzącymi się
nijako
metalicznym pejzażem
zardzewiałych form
bez blasku
bezszelestną tęsknotą
zielonych płuc
za tchem
wyblakłych piasków
smutnym obrazem
z dnia na dzień
umiera Natura
unicestwiana
ręką człowieka