ponadczasowa
stojąc w deszczu
patrzałeś mi
w oczy
jak w studnię
pustą
bezdenną
uniżonym spojrzeniem
pragnąc mnie złamać
jak cienką
gałązkę oliwną
stałam
niewzruszona
znając prawdę
wieczną
wiem że się
nie ugnę
bo deszcz
nie zmazuje win
tylko
zadośćuczynienie
patrzałeś mi
w oczy
jak w studnię
pustą
bezdenną
uniżonym spojrzeniem
pragnąc mnie złamać
jak cienką
gałązkę oliwną
stałam
niewzruszona
znając prawdę
wieczną
wiem że się
nie ugnę
bo deszcz
nie zmazuje win
tylko
zadośćuczynienie