osad

najciemniejsze miejsce pod schodami

gdzie cisza gwałci każdą moją myśl

zajsłodszy widok, tuż za moimi plecami

dogania mnie, chcąc dotknąć moich ust



gdzie ciemność dochodzi do każdej częsci ciała

nie wstydź się, pocałuj mnie w policzek i już

i chićby nie wiem jak bardzo się starała

robi to powoli i nieudolnie, zostaje tylko kurz



wchodząc po ścianie czuje cierpki smak

tak dziwnie przyjemny, chce zlecieć jak ptak

błądząc po omacku w ciemności się porusza

a to co jest wokól niego, to tylko głucha cisza



sufit już przed nim swą biel rozwija

on błądzi i wije się jak długa żmija

osad zeskrobuje, jest już taki nędzny

wyłania się spod warg, dziwny...

...mój chory język...
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie