retrospekcja Victorii Lucas

nie spełniło się w sześćdziesiątym trzecim

miałam być żoną, matką, poetką poddaną opiece

poety( miłość odczytałam w jego trzewiach)

"nie pamiętam zadanych przez matkę narodzin"...



wypełniony wodą płodową nade mną klosz

trzymał się na zeschłej pępowinie( czuć było puls)

uciekłam w rzeczywistość by nie stracić siebie, nieporadnie

wróciłam z elektrowstrząsem w głuchy świat



za oceanem nie sprawdziłeś się w roli opiekuna

nie podarowałeś mi wolności ( "od"erwania zwisając"ego") ja

dwójka dzieci i pętla na szyi czasu twojej sławy i zdrad

bez miłości słodkim wdechem na grzbiecie "ariel"
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie