Melodie

chcąc usłyszeć wieczność

szarpie rdzawymi szponami
mój świat mokry i drżący
siny u stóp i dłoni

W mroku stawiam

niepewne kroki
odbijające się
echem

głuchym, bezdennym
pozbawionym wyrazu

uciekajac nie używam

Wzroku, węchu, smaku zmysł
dotyku i słuchu pożera
natychmiastowo otchłań

gdy zanurzam się i tonę

gdzie dłonie
O które wołam
w przestrzeń gdzie

obiecane schody
do ogrodu
i aleja pełna złotego
światła

zasypiam odnajdując

tylko cichnącą melodie wywołaną
dźwiękiem uderzenia
ciała o zimną podłogę
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie