trzcina

niczym trzcina w bezwietrzną noc

z godnością schowaną w kieszeni

stała w cieniu własnego strachu

a łzy wciskała w głąb siebie



gdy do niej podszedł nie drgnęła

sparaliżowana strachu bezmiarem

z oczami w paryskim kolorze

i ciałem z szyldem na sprzedaż



jej krzywe plastikowe obcasy jak

na złość wrosły w brudny chodnik

a jedyna bezpieczna droga ucieczki

prowadziła przez hotelowe łóżko
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie