burza

twoje milczenie donośne i przenikliwe

jak odgłos szkła tłuczonego w gniewie

wciąż w uszach dźwięczy mi tęsknotą

wilgocią spowija przymrużone rzęsy



monotonizuje myśli nieczesane wcześniej

umysł zakuwa w kajdany irracjonalności

każe snuć domysły wątpliwości mnoży

na granicy szaleństwa szukać równowagi



a przecież wczoraj pod jesionu cieniem

gdy miłości nakazem spletliśmy dłonie

czuliśmy zapach spełnienia pod skórą



dzisiaj zwalone drzewo pozrywało kable
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie