Genissimo

Pachnę jak pewnien Pan, który w Seattle zginął
Przesiąkam wonią ducha młodego
On był związany z heroiną...
Jego przykład powstrzymuje mnie od złego

Mimo tego, że zabłądził
Pokazał mi drogę wartą poznania
Droga ta kręta w głowie mi mąci
Lecz miło się idzie, przez podobnych do mnie jest uczęszczana

Niesiony jego głosem odkryłem następne Plateau
Miks kwasu, szybkiej szóstki i odrobiny marzeń
Dostarczył mi mistycznych wrażeń
I gdybym tylko mógł... Swe życie dodałbym mu

Usłyszeć jego głos na koncercie
Szaleć w tłumie, w kurzu stercie
Bębny, bas, pięć strun i jego wokal
Panie, za te dwie piękne godziny wszystko bym oddał

Nie ma ku memu zmartwieniu takiej możliwości
Jedyny taki, który już na starcie zgubił pościg
Choć umarł, miliony mają go w sercach
Nasz ukochany Kurt, nasz...
1
7 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie