Początek końca.
Zamknąłem drzwi , których zamknąć nie mogłem
I nie otworzę ich, choć zrobić to mogę.
Otworzy je inna osoba, klucznik Hadesu
Lecz już ich nie zamknie przestrzegając kodeksu.
Wypłynie przez wrota żółcista maź,
Wyfruną czarne jak węgiel ptaszyska,
Zabiją dzwony, zatrzyma się czas.
Psy rozszarpią ciała przegnite w swych pyskach.
Nie przebije się żaden słońca promień
Przez chmurę popiołu i buchający ogień.
Nie wyrosną drzewa, nie wyrosną kwiaty.
To otwarte na oścież drzwi obfitują w straty.
I nie otworzę ich, choć zrobić to mogę.
Otworzy je inna osoba, klucznik Hadesu
Lecz już ich nie zamknie przestrzegając kodeksu.
Wypłynie przez wrota żółcista maź,
Wyfruną czarne jak węgiel ptaszyska,
Zabiją dzwony, zatrzyma się czas.
Psy rozszarpią ciała przegnite w swych pyskach.
Nie przebije się żaden słońca promień
Przez chmurę popiołu i buchający ogień.
Nie wyrosną drzewa, nie wyrosną kwiaty.
To otwarte na oścież drzwi obfitują w straty.
a w czyich pyskach maja szarpać jak nie w swoich
moze nie wierz ale,.
To otwarte na oścież drzwi obfitują w straty..... cos co obfituje w straty jest super.... bla bla, bla bla