bezimienny anioł
na skrzydłach marzeń
opuścił niebo
skusił go
zapach miłości
zwyczajnej
i takiej ludzkiej
błąka się teraz po świecie
białe noce
białe maszty ciszy
malują tęsknotą łzy...
radości i smutki
powroty i rozstania
małe łzy i wielkie nadzieje
to co było
i co jeszcze przede mną
cierpliwie
dzień po dniu
nawlekam
na delikatną nitkę życia
szczyptą wiary
garścią miło...
tam gdzie budzi się miłość
zasypia strach
na skrzydłach ptaka
odfruwa samotność
niebo obiecało
że ją przyjmie
tylko anioł
zbiera rozrzucone pióra
i zastanawia się
co z tą miłością
zasypia świat
codzienność wtulona
w kołdrę nocy
na chwilę umiera
życie to
niebo i piekło
zrzucam świętość
i płaszcz grzechu
by głodne serce
nakarmić czystym sumieniem
w tej nocy
jest...
to co było
zamykam w płótnie życia
zaklinam czas
wielki malarz artysta
zrobił się z małego serca
ptaki śpiewająco
schodzą z nieba
z roześmianymi skrzydłami
na palcach
cisza
tylko co...
uszyłam wiersz
z niewypowiedzianych słów
na miarę dnia
i nocy
ozdobiłam
złotymi nitkami ciszy
ukryłam siebie
myślałam
że to koniec
nie
domaluję
tęsknotę białych latawców
i skrzy...
W małym domku pod lasem
mieszkała dziewczynka- Zuzia.
Uśmiech nie schodził
z jej twarzy.
Kochała to co zwyczajne
i proste.
Mówili, że tam gdzie się pojawi
świat staje się piękniejszy.
Sąsia...
miłość
zostawiłam na potem
na deser życia
zapomniałam
odeszła
zostały puste ściany
samotność
potoczyły się
bezimienne kamienie
żalu
a na strychu
pęknięty obraz mojej duszy
szmaciane lalki
z uśpioną pajęczyną
zamiast włosów
obudziły wspomnienia
nie ma ciebie
ani w myślach
ani w słowach
szukam
w czarnej dziurze
wczorajszego dnia
jesteś
znowu stałeś się ł...
poproszę bilet
do szczęścia
w jedną stronę
kupię
za pięć uśmiechów
i połatane wspomnienia
nie mam pieniędzy
ostatni grosz
rzuciłam za siebie
by już nigdy nie wrócić
nieważne w jakiej...
chory jest nasz świat
bóle rąk
chudych z braku dobra
tęsknota za szczęściem
rozdawanym
na prawo i lewo
za darmo
zaćma obojętności
zmęczenie prawdy
dreszcze sumienia
serce też cierpi...
odeszła
z ciepłego gniazda
zwanego życiem
odszedł
potykając się
o wczorajsze kocham
błąkają się
osobno
po samotnych ulicach
codzienności
jeśli to wina dnia
przeklinam dzień
kto zna...
między istnieniem
a śmiercią
miłością a nienawiścią
wpisuję wiersz
o małym szczęściu
ptaki wspomnień
na skrzydłach
przynoszą natchnienie
bóg posłał anioła
z okruchami wiary
bym zaspokoi...
dziwię się kwiatom
że tak szybko kwitną
dla wszystkich
i dla nikogo
bawię się
z moim bogiem w życie
chwytam dni
które jak ptaki odlatują
wierzę
że zakwitnę miłością
dla wszystkich
i dl...
kiedy
dwie miłości
się spotkają
samotność
zazdrośnie strąca gwiazdy
obojetność
okrywa się pajęczyną kłamstw
tylko szczęście
wychodzi z mysiej dziury
rozkwita
zasnął zmęczony anioł
na ciężkim kamieniu życia
zasnął
tyle kwiatów zwiędło
tyle dni odeszło
aby już nie wrócić
garść pustych słów
rzucam na wiatr
modlę się by spadły
deszczem nadziei
ubierz mnie
w szept wczorajszych liści
daj płaszcz nieskończoności
nie chcę być naga
przygarniam
zmarznięte motyle wspomnień
śpią w ciepłej dłoni
życie bądź cicho
nie przeszkadzaj ciszy
przyśniło się aniołowi
szczęście
takie za dwa uśmiechy
mądrą naiwność serca
garść nieba na potem
zakochał się
w złotych kałużach chwili
biegł boso
nawet świerszcz
przerwał swój koncert...