kocham
za darmo
za nic
bez powodu
kocham przez łzy
aż mokro od miłości
łódką wspomnień
odpłynęła samotność
byle daleko stąd
tyle razy odchodziła
ale wciąż wracała
teraz będzie inaczej...
przeklinam deszcz
patrząc na
zapłakane szyby
serce w niemocy
kochania
coraz ciszej oddycha
miłość od dawna choruje
na wieczność
jesli odchodzi
to po to
by ją odnaleźć
dziwny jest ten świat*
kochamy
gesty
słowa wypowiedziane
i te co zagubiły się
w niepozbieranych myślach
trawa codziennie deptana
też kocha
człowiek ubrany
w chłód samotności
zastyga
on...
wiatr
przyniósł mi
dawne marzenia
w dłoni
trzymam miłość
mam ją
ale czy mając
mogę za nią tęsknić?
bez słów
bez wiary
z chorym szczęściem
czy można żyć?
porozmawiam z wiatrem
może...
poezja oczu
kradnie błękit nieba
jak lusto
wysysa całe życie
z poszukującej piękna twarzy
tak ona
bierze wszystko co się da
śmieją się
zakochane ptaki
gubiąc miłość w locie
nie wierzę...
jeśli jutro
Bóg
zapali dla mnie słońce
podaruje garść
świeżych marzeń
ubierze w codzienność
głodna rozpakuję
miłość
to właśnie jest szczęście
tkane zapachem
chwili
oczy niezapominajek
kradną
oddech życia
łzy podnoszą z ziemi
wspomnienia
wczoraj tańczyły
dziś
szukają dawnego wczoraj
a człowiek?
zakochał się
w malutkich kwiatkach
zapatrzył się...
zapach jaśminu
ciekawe świata oczy magnolii
uśmiechy drzemiące
w porannych kroplach rosy
czerń dobra
i biel zła
na wybiegu
codziennych zmagań
moje życie
malowane
krętą...
życie na zapas
czy tak się da?
biorę i chowam
każdego dnia
oddycham szczęściem
z radości płacze
dzisiaj jest dobrze
będzie inaczej
karmię się chwilą
spijam miłości
nie odchodź jeszcze...
lubię malować
wierszem codzienność
szczęście
samotność
radość
smutek
łzy nie chcą
ale cierpliwie nawlekam je
jak paciorki na różaniec
potrzeba tylko dłoni
które ożywią modlitwę
może...
bezradni ludzie
załamują ręce
nie ma miłości
zdziwionym aniołom
starzeją się skrzydła
nie ma...
tylko niebo uśmiecha się
krzycząc deszczem
wiatrem
słońcem
i burzą
pełno jest miłości...
modlitwa motyli
jest prosta
i szczera
bez słów
miłość
ukrywa w skrzydłach
jak w dłoniach
och te motyle
niesione oddechem wiatru
ubrane
w najprawdziwsze piękno
nie znają boga
a modlą...
wczoraj
byłam ciszą
gdy w tobie
krzyczała samotność
dzisiaj
jestem nocą
ty będziesz snem
jutro będę wspomnieniem
niesionym
na ciepłych dłoniach
byłam
jestem
będę
modlitwą