maluję czas
godziny
demony i anioły
sekundy
białe i czarne
baletnice
i wieczność
poza czasem
nie nie nie
pędzel wypadł
z dłoni
czas sam się
namalował
czekam
na Godota
całował mnie
w usta
gdy malowałam
paznokcie na biało
podobna do
kulistego jak piersi
ducha nieba
zamknęłam oczy
nikt tak nie całował
przezroczyście
jak on
wiatr mieszał
latawce
błękitniały dżinsy
w trawie
a na moich sukienkach
rozchylały
się stokrotki
pod twoim oddechem
***
księżyc wisiał
nad wieżami kościoła
cały w świerszczach
i...
po liściach
przypłyną
białe przestrzenie
wypełnię je obrazami
twarzy
ciemnookie
na perłowym tle
jak kruki na śniegu
rozpłyną się
w czarno białą
zimową abstrakcję