smakujesz dżin
tonikiem gasząc uparcie
kilka fragmentów przeszłości
co ma być to będzie
próbujesz
nie nucić rozbieranych kołysanek
kiedy na ciebie patrzę
nocą moralnego nieładu
już dawno usn...
nagle wyszłaś
przez zamknięte drzwi
na do widzenia
ubierając żyrandole w pajęczyny
na parapecie martwa cisza
przyozdabia kwiaty w suche chwile
półotwarte okno
wlatują tylko ćmy
tuląc skrzydł...
sen malarza
w martwym ogrodzie
zakwitło niebo
rozganiając chmury złych miejsc
zrodzone słońce
poturlało blask śladami namiętności
nieosiągalne nabrało barw
wśród ptaków które dostały skrzydeł...
kochamy je
nie dlatego że ich potrzebujemy
ale potrzebujemy
ponieważ je kochamy
chociaż często nieudolnie
cóż
nie jesteśmy przecież doskonali
jak one
małe dziewczynki
zbierające poziomki...
kiedy piszesz głupoty
o wiedźmie miotle i inne takie
trele morele owocowe ptaki
słowa wyglądają jak te pierdolnięte
za dużo ich i za mało
niezdarnie zakrzywione w klucz wiolinowy
nie potrafią...
od tylu lat
zaplątuję wzrok
w sznur kormoranów
a one wciąż odlatują
podążając
wzdłuż linii grabienia liści
z zatęsknienia robię się smutny
czekając kolejnych zakwitnięć
ponownie stanę na n...
tak jak trzy dni temu
halucynacje ponownie zbudowały domek z kart
w którym leżące na dnie porcelanowej filiżanki
dwa kawałki szlachetnego kruszcu
z wygrawerowanym dumnie "for ever"
błyszczały zdj...
wszyscy gdzieś wychodzą
potrącają gonią pędzą
omijają cel szerokim
śpiesząc się na złamanie
złamasy
bieganina
pieprzony romantyzm też wyszedł
z mody w dobie wahadłowców
próżnia
i ty w...
nagle zgasło
świecy jak na lekarstwo
a chciałem obejrzeć TV poczytać
radio też milczy
tylko cisza zaprasza
ciemność
zakrada się szczelinami w poszyciu
jestem wkurzony
a ty
z drugiego pokoju...
wieczorny nastrój
zainspirowały lilie wodne
kiedy głębina poezji
pod muzykę jeziora
grała symfonię na grzbietach fal
dyrygent wiatr
w uniesieniu szarpał chwile
dedykując tęsknoty dla dwojga...
żyję uczciwie
a przynajmniej się staram
raczej
wstaję rano
chodzę do pracy od lat jedną drogą
kamienie są na niej już tak wyślizgane
że można się w nich przejrzeć
dbam o dzieci żonę dom...
zakrzywienia czterech pór roku
wydłużone etapy nieśmiertelności
jak guzik naciśnięty dla wybrańców
interpretują upływ czasu
póki ujęcie trwa
starość
nie musi być pomarszczona z wyboru
gdy pom...
kiedy otwieram oczy
lub dmucham na spadający liść
kulkopisem chwytam myśli w wiersze
poszukując odpowiedzi
inny początek
ukryty skrzętnie za krawędzią przedmiotów
gdy topię wzrok poza horyzo...
przez głęboki sen
przebija twój strach
solniczka przy lampce
na wypadek oczu
konieczność poranka
cisza nikt
nie da więcej
za oknem pada obojętność
pięknie wyglądasz w gołębiach
z brązow...
w moim szkicowniku
tam gdzie rosną dzikie róże
wytwarzałem światy w wersjach roboczych
dla ciebie rysując klucze
zmagałem się z zamkiem pachnących listów
by otworzyć powoli drzwi
i wpuścić jej b...
kiedyś
zbyt dużo ciebie na ustach
aby zamarzać w kierunku światła
malinowe alter ego
przyprawia rogi w twoim stylu
przypominając jednocześnie
uniesienia na czerwono
interpunkcje odczuwania
w...
wędrując po krawędzi słowa
wyciągasz myśli z kieszeni plecaka
nie otwierając ust
malujesz majowe dni
wierszem o zapachu kolan i konwalii
w pewnej odmianie wyobraźni
zastałem cię na zieleńcu
p...
kiełkując kolorami
wędrowałem pochowany w dylematach
na wypadek kamienia
zaopatrzony w halucynacje
z drogi do edenu
zboczyłem o sześćdziesiąt dziewięć stopni
mimowolnie rekonstruując odcienie...
z premedytacją
lecz wbrew samej sobie
roznieciłaś ogień na moście
widzę cię jeszcze
na przeciwległym brzegu
stoisz smutna
pozostając w symbiozie
z płaczącymi wierzbami
słyszę
zagubione myśl...