kołysząc piramidy jak słowa na wietrze
o pierwszej w nocy
interesownie poprawiasz wizerunek
wmawiasz mi że to był tylko kolega
który poczęstował cię kawałkiem łóżka
kiedy przesypywałem piasek...
kiedy przyjdzie dzień
przypomnę delikatne dłonie
jak myślisz
czy anioły sprzedają odczucia
zamówię na wynos
pełną tacę
dla nas
przecież taki dotyk
nie może przejść obojętnie
koniecznie powini...
w twoich futrynach
bezwstydnie skrzypi nowy wiatr
intymnie romantyczny
plądruje każdy zakamarek
oddajesz
skąd sie wziął nienazwany
jakim prawem
tańczy we włosach plotąc
trzy po trzy jak pija...
w sukience z kwiatów
dobra z natury nie potrafisz odmawiać
nigdy nie myślałem o tym
w ten sposób
czuję się niedowartościowany
ta litość
zabija moje ptaki które pomiędzy
nigdy nie chciałem być...
nie całkiem pozbawiony
piór
przesyłam ci pocałunek
z lotu ptaka
oddajesz trzy godziny szczęścia
prawdopodobnie
to tylko fantasmagoria
ale jakże naga w świecie
gdzie anioły mają dzieci
kiedy...
chociaż nie rozumiem twoich wierszy
rozżarzasz mnie strofa po strofie
trzydzieści słów a jakże gorąco
między wersami
analizuję przenikliwie
z podziwem czytając jaka jesteś
śnię na przestrzen...
czas spienionych szeptów
ostatnich spojrzeń
historia kochanków w cieniu nocy
gdzie wędrówka na szczyt marzeń
nie potrafił dogadać się z rozsądkiem
samotne podróże aleją kasztanów
i zdrada na p...
myślę sobie
coś przychodzi coś odchodzi
jednak nie zupełnie
potrafię pływać w tej wodzie
drugi brzeg
to takie odległe brzmienie
dlaczego motyl mówi do mnie popatrz
czekając na reakcję
człowi...
jesteś wszechświatem
dryfującym w przestrzeni oceanu
ocean jest bezkresem
jesteś oceanem
oczami nieba
patrzę na twoją nieskończoność
i nie widzę granic
jesteś
zakuta w bezradność
leżysz twarzą do kamienia
z zamkniętymi oczami
nosisz strach w kieszeniach
na wypadek
gdyby jakimś cudem
przez chmury przebił uśmiech
dziura w bucie chce na spacer
a ty p...
zabłąkany we wrzosach
czuję się fenomenalnie
dziura w ośrodkowej części układu nerwowego
nienerwowo dotyka zapachu
a ja turlam słońce po twoim brzuchu
słyszysz niebo?
gada od rzeczy tylko ptaki...
to jest ważne
jestem tu by się nie powtórzył
cierpki smak niewypowiedzianych
słów za mało
wyjdźmy z dziupli bezczasu
zbudowanej z niedokończonych postanowień
i chodźmy poszukać
zielonej łąki...
w kręgu przemyśleń przeciętność
dialog proszę pani
to korepetycje z porozumienia
kiedy możemy być dumni
z tego że jesteśmy
we dwoje
twarzami wprost i oczami w siebie
bez słów
kto mnie otacza na wiwat
czas i myśli w fałszywe obietnice
złożone w hołdzie miłości i nienawiści
dom zbudowany prawidłowo
i bezsenność
kiedy nie tak miało być
rozważmy sekret radości
już...
zanim jeszcze
dzień pokaże język
wędruję nocą
i sam już nie wiem
w którym kierunku szumi las
kiedy szukam echa
odbitego od jednego drzewa
gdy niebo gwiazdami
zwala mi się na głowę
niewidocz...
zanurzona w poranku
kontemplujesz kawę pomiędzy łykami
w zamyśleniu układając historię
o nocy której zabrakło
błękitna papeteria rozłożona na stole
w oczekiwaniu na zapis letnich nostalgii
cie...
choćbym wygiął swoje
w chińskie osiem
nie dogonię twoich
rozklekotanych
niczym bociany bez własnego
gniazda zmieniasz je szybciej
niż ustawa przewiduje
o rękawiczkach
i rękach w kieszeniach...
zjawiskowo
wydobyłaś mnie na powierzchnię
eksplodowałem wulkanem
lawą rozlany
w twoich ramionach
ten ogień nie osłabł
najgorętszym żarem
trzymasz w uścisku
wciąż silnego
nie puszczaj