co byś powiedziała
na oddechy pełne pokusy a przyśpieszone
takie
które odnajdują nasze miejsce poza nami
tak sobie myślę
że nie miałabyś nic na przeciw
by pięć minut żarzenia
odmieniło życie...
kiedy jesień pyta o barwy
supłasz liny na moich myślach
znów się zakradam
po cichutku
zakłócony czerwienią twojej pomadki
pod powierzchnią serca białe noce
choć opadają liście
nagie gałęzie z...
w poszukiwaniu drogi
zapach miłości i konwalii
zatańczmy miła jeszcze raz
po życia kres od milczenia do krzyku
wśród szeptów
wskrzeszając wędrówkę dłoni
zniewoleni
nie pragnę więcej jedynie...
przed oczami trzeci
maska ptaka
czekając na windę
powoli zatraca skrzydła
sielanka wzlotów
w kierunku twojego słońca
stała się niczym ikarowy lot
obojętność
przypomnij sobie miłość na je...
z punktu widzenia depresji
podszyte pożądaniem
strwożone słowa pisane o świcie
to przemeblowania w obłędzie dozowanym
ot
taki walc w chmurach bez powrotu i końca
tańczony przy nutach bólu istn...
spięci jedna klamrą
jak spóźnieni przechodnie
próbujemy odnaleźć
zagubieni
z zamkniętymi oczami czekając na jutro
pośrodku dnia szukamy nocy
głodni pragniemy świeżych owoców
ale sad bywa dzik...
w zgięciu twojego ramienia
układam to co pozostało
ulotność chwil tęsknoty
las ciszy na pustyni pożądania
taki bezpieczny
kiedy odkształcasz moje myśli
co dalej?
maluję sny w kolorze domysłu...
jestem na ciebie
bardziej chory od cywilizacji
pachniesz zbożem i chabrami
świat twoich zwierzeń
widzę na co dzień w swoim oknie
prócz stabilności emocjonalnej
dajesz mi wszystko
pragnę jeszc...
dałem się ponieść
z niedowładem w zrozumieniu
teraz
kubłem zimnej wody
odchudzam myśli z kukułczych gniazd
studzę bezsenność ukrytą w prześwitach poszycia
wiesz najlepiej
że nie tak łatwo być...
spacerujemy aleją kasztanów
trzymasz moją dłoń a ja odkrywam
w szalonych wizjach bez możliwości odwrotu
niepowtarzalność zwykłości
wiem nie jestem idealny
ty też nie należysz do cierpliwych
cz...
czujesz
jesienne wibracje
zamknęły wrota za stadem dzikich gęsi
uciekają
tam gdzie na nowo
zapalają się światła złudzeń
zanim zrobi się zupełnie cicho
o czwartej nad ranem porozmawiam z księż...
wspinając się po podłodze
wyczekałem sobie przyzwolenie
kiedy na imię dałaś mi nikt
i jak tu teraz się z tego wyleczyć
nie potrafię przesłonić ci świata
w każdym razie zieleni ogrodu
nie pot...
w milczeniu piszesz listy
a następnie drzesz na strzępy
bez ram jesteś taka wymowna
na pewnej wysokości było minęło
zniecierpliwienie czułych słówek
z wadą wymowy
na gwałt potrzebna
nim nadejdzie jesień wyciągnij dłonie na chwilę wpadnij po ogień
przyspieszone tętno słońca zostawi ślad mimo deszczu
kochanie nie boli ale też nigdy nie przechodzi nawet w kuchni
w samych podkolan...
pewnego wczoraj
mówiłaś o jutrzejszej wiośnie
dzisiaj
ilu prócz nas
nie przeszło przez jej bramy
doczekawszy seksu na mrozie
paradoksalnie jesień
przekonuje że bliżej nam do nocy
pyszne śniadanie
rogale i różane konfitury
podajesz zjawiskowo niewyspana
wspominając brak grawitacji
kiedy moja ziemia
kończyła się na twoich ustach
dla takich warto
obraz który zasmuca puste dłonie
na linii kontaktów werbalnych
nie będzie stanowił bezdechu
na pustyni
gdzie czas się zatrzymał
jest jedna szansa
twoje oczy
spójrz na krople tęczy pod nogam...
podglądam zanik przez sztachety
powietrze pełne deszczu
niebo odbija się w kałuży
w codzienności godzina ognisk
spala kolory na liściach
i to jak
ano tak
że jebie w całej okolicy
nadgorliw...
wyznania na przekór
to część mojego wędrowania
w półmroku
za wcześnie na podróż
przy kawie wspominam pierwszy poranek
taka sobie tam miłość
fałszywy alarm
ameno chciałoby się
powiedzieć zach...