na progu drzwi
do szczęścia
zbiorowe bezpieczeństwo traci sens
chwila wahania przemija
jak fascynacja drugą osobą
spotkaną przypadkowo w krzakach
tylko
gorzki żal w sercu
przypomina moment...
czy na pewno dla nich
słońce świeciło tak
że asfalt zmieniał się w plastelinę
gdy ona ciągle myślała o seksie
w gorącym wagonie metra
dużo młodsza od małżonka
wkrótce była zdumiona
pierdzeni...
na pewno
z samych chmur się nie składa
może z okruchów wspomnień
albo różańca z marzeniami
zamiast paciorków
a może
z lokali dla samotnych
z podwójnymi ławkami
nuż się uda
albo
z anielski...
miał dobre geny
cały potargany w piżamie
pachniał jeszcze snem
gdy
splotłam nogi z jego nogami
wręczając mu swój skarb
jego bujne włosy zazwyczaj
jak rodzaj osobnego bytu
na czubku głowy br...
płaczemy
nad życiem
w zagubionym świecie krzyżówek
marzeń i realiów
szlochamy
by pomóc sobie
w labiryncie czyhających
za każdym zakrętem zagadek
stulecia
giniemy
we własnych wnętrzach...
bez grochu klęcząc
z pokorą
bije się w piersi
aż dudni
per saldo
winien i ma
zgodnie
z przepisami skarbowymi
powinien robić to głośniej
każdy chce słyszeć
nawet ci z końca
w swej pamięci
darłem na strzępy
obraz Twojej twarzy
krzycząc z bólu
Rachel!
stałaś przy oknie
wpatrzona
róże w słomianych kożuchach
modliły się
zwijając pąki
w drobne piąstki
mój gł...
ramiona jak wrzeciona
pod dżersejową bluzką
drobne piersi
biodra kanciaste jak
u chłopca
beznadzieja
wybucha z taką siłą
że można się nią zadławić
leży okutana w śpiwór
głęboko różowy...
domek z kart
mur z potrzeb
błyszczący w słońcu
plamami rozbitych głów
na drzwiach napis
„tylko dla mężczyzn”
poprzecinany bliznami
niespełnionych marzeń
w lustrzanym wnętrzu
mnogość fotografi...
Etykieta przy jednorazowych przygodach z koleżankami z pracy
podobało mi się jej ciało
większe niż byłem przyzwyczajony
było więcej do potrzymania
cycki
przelewały się przez dłonie
jej uda
różne od ud Sylwii krągłe
samotne opakowanie po prezerwatywac...
grzebiemy
we własnych głowach
jak w śmietniku
każdego dnia
przewracamy
kolejne pojemniki
wypełnione po brzegi
wspomnieniami
Panie
pobłogosław te dary
znajdowane przez nas
co rano
i stało się
skupisko komórek już w niej
w permanentnych podziałach
wydruk z USG wygląda
jak satelitarna mapa deszczu
nad Mongolią małe zadymione
zdjęcie z treścią
jako żywiciel jest
im...
alkohol mnie ogrzewa
dociera do środka obiecuje
wszystko będzie w porządku
pierwsze nieśmiałe łyki
przechodzą
w głębokie hausty
prostuję się w krześle czekam
aż napłynie pociecha
drogocenn...
w krętych uliczkach
starzy ludzie czekają
z wyciągniętymi rękami
pomarszczona skóra
zaklętymi wzorami
opowiada ich historię
gdzie
styropianowy materac
już dawno stał się za krótki
czasem...
świetlna smuga
na granicy mojego widzenia
pod pomarszczoną flanelą kołdry
była istotą przelotną
siedząc na skraju
gdzie oświetlenie było
po dorosłemu łagodne
wierciła się na krześle
a u...
to nie jest twoja wina
tylko moja
naprawdę cię lubię
ale chyba nam nie wyszło
zdarzyła się pewna rzecz
zostańmy przyjaciółmi
będziemy się dalej spotykać
bez skrępowania
patrzy mi prosto w...
pokrywa je warstwa potu
zmieszana z wonią ciał
ich wyziewy wiszą
nad nimi
niemal dotykalną chmurą
zanieczyszczeń
plastikowe krzesła
są takie jak zwykle
większość popękana
ogromem ciążąc...
bez afirmacji
dobrego samopoczucia
czekasz
z szyku otwartych okienek
impertynencja rozlała się jak tyfus plamisty
trzeba będzie odwrócić lustra
lub podać melisę
na miałko bo lepiej
wchodzi...
i nie wiem
czemu patrzę przez palce
skoro nie muszę niczego zasłaniać
nic mnie nie razi
może to kwestia niedyspozycji
jako kobieta mam przecież te swoje dni
faceci mają lepiej
nie tracąc cza...
Januszowi Zaorskiemu...
dałaś mu Matko
drewnianą jesionkę
w prezencie
a jego bracia
ostatnie miejsce
w hotelu robotniczym przy
Placu Czerwonym
a my
choć nadal klęczymy na grochu
to bardz...