czerwiec
zgarbione ściany trzydziestoiluśtamletni stół
parę książek na parapecie
papieros szpikiem rzeczy martwej
złośliwie
strachem lepiej mierzy czas niż bólem
wstaję z krzesła śpiewa kos
robotnicy w dole kładą cegły
w trosce o dobrobyt
uśmiechając się
słońce pali ich twarde ramiona i piersi
otwieram butelkę wódki
pamiętaj wanda zaraz polski
kurier zapuka do drzwi
z lekarstwem
przyniesie łóżko pod moją głowę
parę książek na parapecie
papieros szpikiem rzeczy martwej
złośliwie
strachem lepiej mierzy czas niż bólem
wstaję z krzesła śpiewa kos
robotnicy w dole kładą cegły
w trosce o dobrobyt
uśmiechając się
słońce pali ich twarde ramiona i piersi
otwieram butelkę wódki
pamiętaj wanda zaraz polski
kurier zapuka do drzwi
z lekarstwem
przyniesie łóżko pod moją głowę
0
0
1 odsłon