Do złamanego parasola

bezsilność

niestępione lęki

o ułamek sekundy za nisko

dźwięczą w tle bezsennego dnia

skorzystam

z waszego szczęścia

i wezmę w nawias

uśmiech który co noc

każe mi konstruować

zemstę jutra

nad dzisiaj

nad wczoraj

a ponieważ zapomniałam

jak to jest być w istocie

stwarzam sobie pozory

że może tylko ja

cieszę się



deszczem

zimnem

wiatrem

złem



pięść bieleje

a żyły wychodzą z siebie

czasami tak

jest lepiej lżej

nie można przecież

udawać w nieskonczoność

i cieszyć się



wiosną

ciepłem

słońcem

dobrem



i coś w tym jest

bo na firankach chmur

pierwsze krople

zwiastują że świat mnie wysłuchał

uśmiecham się

do złamanego parasola
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie