Monarchiczny przekręt

Wyszłam na ten szalony dziedziniec

Gdzie kolory tęczy zlewały się w jedność

Z góry patrzył na mnie

Król, w gronostajach jak przystało

I tylko berło zdradzało

Jego sędziwość, powagę bycia

Cóż jako dworzanin mogę poczynić

Czy pokłon oddać marny

Czy skarby oddać wielkie

Jestem wszak niczym płotka

W sieci pełnej złotych ryb

Nie zauważy nikt gdy ukradnę koronę

Zasiądę na tronie

Dumna a i nieporadnie wzniosę toast

Za samą siebie miód w kielichu

Zakołyszę się i przechylę w suche gardło

Wiwat sennej królowej!

Nielegalnej kochance królestwa tęczy!

Do świtu pozostało tylko pół godziny

Szaleństwa i udawanej niebieskiej krwi!

Bawmy się więc dopóty jesteśmy,

Jesteśmy w samozwańczej królewskiej pokorze!

Nieskorzy by łapać ulotny czar

Uczty która trwać przestanie

Gdy tylko zdradzę swoją tożsamość ze snu

Ze snu co zły koniec ma

Jak bajka, bajka bez dna...
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie