To nie chmury II
2.<br>
„To nie ja cię wybrałem”<br><br>
-Nowakowa co się tak na mnie gapisz? To nie ja cię wybrałem, tylko Rada Rodziców. <br>
Od razu widać że rada nic nie wie o uczniach.<br>
-W sobotę przyjeżdża nowy uczeń. <br>
Miesiąc przed końcem roku?<br>
Czy ja już mówiłam, że moja szkoła jest trochę… dziwna?<br>
-Tak. Został wyrzucony z gimnazjum w Lublinie, więc sprowadzili się tu. <br>
No i wszystko jasne.<br>
-Jest w waszym wieku. Możecie wracać do klas-podał nam jakieś kartki.-tu są napisane wszystkie informacje na jego temat. Do widzenia<br>
-Do widzenia.<br>
Wyszliśmy z powrotem na korytarz. Akurat zaczęła się przerwa, więc dorwałam Paulę i Kamę, moje najlepsze przyjaciółki. Skończyła się nasza ostatnia lekcja, więc wzięłyśmy plecaki i wróciłyśmy do domu.<br><br>
***<br><br>
INSTRUKCJA<br><br>
1.Z Marcinem Sanowskim spotkać się na dworcu głównym o godzinie 11.15 przy peronie czwartym w sobotę.
<br>2. Przyprowadzić do szkoły o 12.00 i przyjść z nim do pana dyrektora Adamowskiego<br>
3.Pilnować jego zachowania i przestrzegania przez niego regulaminu szkolnego.<br>
4.Zapoznać z regulaminem szkoły i z planem budynków.<br>
5. Pokazać, gdzie kupić potrzebne do szkoły materiały.<br>
6. Znaleźć dla niego zakwaterowanie.<br><br>
No to jest przesada! Mam znaleźć jakiegoś chłopaka, kazać mu przestrzegać tego cholernego regulaminu, pomóc mu kupić książki i jeszcze ZNALEŚć DLA NIEGO ZAKWATEROWANIE! Czy tego przypadkiem nie powinna była zrobić dyrekcja? Zresztą, to nie dla mnie, ja sama złamałam już połowę regulaminu tylko w tym roku, a mam pilnować kogoś, żeby go przestrzegał? <br>
Choć, z drugiej strony, skoro tak go pilnują to musi być podobny do mnie.
Poczułam w kieszeni jeansów wibracje. Znów zapomniałam włączyć głos w komórce. Sms od Kamy: „Przynieś na poniedziałek żelatynę do budy. zapowiada się świetna zabawa”. Przynajmniej one z Paulą mają pomysły ja jak na razie się wypaliłam. Odpisałam jej: „Ok., gdzie się spotykamy?” chodzimy do różnych klas, więc dostosowanie się jest dosyć trudne. W mojej klasie nie ma nikogo, kto by mnie akceptował, same tam kujony. Kolejny sms: "Po trzeciej lekcji w różowym kiblu." chyba wiem, co wymyśliły... faktycznie, będzie fajnie. <br><br>
„To nie ja cię wybrałem”<br><br>
-Nowakowa co się tak na mnie gapisz? To nie ja cię wybrałem, tylko Rada Rodziców. <br>
Od razu widać że rada nic nie wie o uczniach.<br>
-W sobotę przyjeżdża nowy uczeń. <br>
Miesiąc przed końcem roku?<br>
Czy ja już mówiłam, że moja szkoła jest trochę… dziwna?<br>
-Tak. Został wyrzucony z gimnazjum w Lublinie, więc sprowadzili się tu. <br>
No i wszystko jasne.<br>
-Jest w waszym wieku. Możecie wracać do klas-podał nam jakieś kartki.-tu są napisane wszystkie informacje na jego temat. Do widzenia<br>
-Do widzenia.<br>
Wyszliśmy z powrotem na korytarz. Akurat zaczęła się przerwa, więc dorwałam Paulę i Kamę, moje najlepsze przyjaciółki. Skończyła się nasza ostatnia lekcja, więc wzięłyśmy plecaki i wróciłyśmy do domu.<br><br>
***<br><br>
INSTRUKCJA<br><br>
1.Z Marcinem Sanowskim spotkać się na dworcu głównym o godzinie 11.15 przy peronie czwartym w sobotę.
<br>2. Przyprowadzić do szkoły o 12.00 i przyjść z nim do pana dyrektora Adamowskiego<br>
3.Pilnować jego zachowania i przestrzegania przez niego regulaminu szkolnego.<br>
4.Zapoznać z regulaminem szkoły i z planem budynków.<br>
5. Pokazać, gdzie kupić potrzebne do szkoły materiały.<br>
6. Znaleźć dla niego zakwaterowanie.<br><br>
No to jest przesada! Mam znaleźć jakiegoś chłopaka, kazać mu przestrzegać tego cholernego regulaminu, pomóc mu kupić książki i jeszcze ZNALEŚć DLA NIEGO ZAKWATEROWANIE! Czy tego przypadkiem nie powinna była zrobić dyrekcja? Zresztą, to nie dla mnie, ja sama złamałam już połowę regulaminu tylko w tym roku, a mam pilnować kogoś, żeby go przestrzegał? <br>
Choć, z drugiej strony, skoro tak go pilnują to musi być podobny do mnie.
Poczułam w kieszeni jeansów wibracje. Znów zapomniałam włączyć głos w komórce. Sms od Kamy: „Przynieś na poniedziałek żelatynę do budy. zapowiada się świetna zabawa”. Przynajmniej one z Paulą mają pomysły ja jak na razie się wypaliłam. Odpisałam jej: „Ok., gdzie się spotykamy?” chodzimy do różnych klas, więc dostosowanie się jest dosyć trudne. W mojej klasie nie ma nikogo, kto by mnie akceptował, same tam kujony. Kolejny sms: "Po trzeciej lekcji w różowym kiblu." chyba wiem, co wymyśliły... faktycznie, będzie fajnie. <br><br>
0
0
1 odsłon