mój Jezu

mój Jezu



szedłem swoją drogą pokornie

zbierałem smutki i szczęścia

nie żaliłem się w modlitwach



a oni



ukrzyżowali mnie

bez winy procesu wyroku

słowami przybili do krzyża



obelgami przebili mój bok

skierowałem oczy ku niebu

w milczeniu znosiłem ból



krzyczałem strachem panicznym

krew skrzepła na moich wargach

a ja wciąż czekałem na Ciebie



lecz Ty

nie przyszedłeś
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie