***

gwałt na rzeczywistości

popełniasz

i pada oskarżenie

z ust Twoich

niemoralnie karzesz

za grzech

którego nie popełniłam

kusisz usta

do kłamstwa

hłostasz nagim słowem

bez poparcia w czynie

spojrzeniem

rozbijasz mnie

jak szkło



marmur nocy

drży słabo

gdy Twój oddech

wspominam

na bieli moich piersi

dotyk Twój

pamiętam

prowadzony

przez atłas pościeli

czułość Twoją

zabijam w sobie

by móc pamiętać

Twoje winy



niedarowany nigdy

ból

kiedyś przeminie

albo pozostanie

zawieszony

jak ja

między wyblakłym

wspomnieniem po Tobie

a teraźniejszością
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie