*
Myślałem, Bóg jest,
kiedy w policzkach
rodziły mi się dołki,
wokół oczu rosły zmarszczki.
Myślałem, Bóg ma
zielone oczy,
na nosie piegi od słońca,
usta w kolorze jarzębin.
Myślałem, Bóg jest,
zatapiając dłonie
w złotych włosach,
kradnąc pocałunki
z nieświadomych ust.
Ręką mogłem dotknąć nieba.
Wiedziałem, że Bóg jest,
patrząc jak słońce igra
blaskiem
w małych kropelkach
na jej policzkach.
Myślałem, On jednak jest
i pozwala mi czuć,
słyszeć,
doświadczyć
cudu stworzonego
na własne podobieństwo.
Wierzyłem, że Bóg jest,
dotykając chłodnej dłoni
i przyciskając
jej jarzębinowe usta
w martwym pocałunku.
kiedy w policzkach
rodziły mi się dołki,
wokół oczu rosły zmarszczki.
Myślałem, Bóg ma
zielone oczy,
na nosie piegi od słońca,
usta w kolorze jarzębin.
Myślałem, Bóg jest,
zatapiając dłonie
w złotych włosach,
kradnąc pocałunki
z nieświadomych ust.
Ręką mogłem dotknąć nieba.
Wiedziałem, że Bóg jest,
patrząc jak słońce igra
blaskiem
w małych kropelkach
na jej policzkach.
Myślałem, On jednak jest
i pozwala mi czuć,
słyszeć,
doświadczyć
cudu stworzonego
na własne podobieństwo.
Wierzyłem, że Bóg jest,
dotykając chłodnej dłoni
i przyciskając
jej jarzębinowe usta
w martwym pocałunku.
0
0
2 odsłon