*

Myślałem, Bóg jest,

kiedy w policzkach

rodziły mi się dołki,

wokół oczu rosły zmarszczki.



Myślałem, Bóg ma

zielone oczy,

na nosie piegi od słońca,

usta w kolorze jarzębin.



Myślałem, Bóg jest,

zatapiając dłonie

w złotych włosach,

kradnąc pocałunki

z nieświadomych ust.



Ręką mogłem dotknąć nieba.



Wiedziałem, że Bóg jest,

patrząc jak słońce igra

blaskiem

w małych kropelkach

na jej policzkach.



Myślałem, On jednak jest

i pozwala mi czuć,

słyszeć,

doświadczyć

cudu stworzonego

na własne podobieństwo.



Wierzyłem, że Bóg jest,

dotykając chłodnej dłoni

i przyciskając

jej jarzębinowe usta

w martwym pocałunku.
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie