Szczęście było w zasięgu ręki,
nie, w okolicy ust.
Wychylając łapczywie głowę,
pojąłem je
i się zachłysnąłem.
Chrystus konający na krzyżu
mówi mi, że miłości nie ma,
a jak jest,
zmieści się...
Kiedym zmęczony wracał do domu,
umorusany wolnością i beztroską,
z piachem za paznokciami
i śmiertelnymi sznurówkami,
tyś cierpliwie zmywała
błotne ślady wolności.
Złotymi paluszkami
czyściła...
Myślałem, Bóg jest,
kiedy w policzkach
rodziły mi się dołki,
wokół oczu rosły zmarszczki.
Myślałem, Bóg ma
zielone oczy,
na nosie piegi od słońca,
usta w kolorze jarzębin.
Myślałem, Bóg je...