Słoneczniki

Zatopione w zieleni ciała

Słońca wystają nie orbitalne

Z czerwonych środków powierzchni

Złote promienie wzroku



W niebiosa unosząc

Chmury odsuwają powolne

Górują nad horyzontem szaleństwa

I wracają do jasnowidzenia



Dojrzewają w blasku wiersza

Powoli blednąc

Czerń swą pogłębiają czystą



Usychają cicho

Glebę do końca jałowiąc z wyrazu

Jak pięknie padają
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie