Pejzaż wiosenny
•
Niebo zachodzi czerwienią, ponad białe kwiaty śliw.
Rosa opada po wietrze, blaskiem pokrywa wszystko.
Dzikie wino, pełne soku pnie się po starych murach.
Ptaki powróciły. Nuciły marsz w cieniu drzewa.
Czarne gwiazdy zgasły rano, zaćmiły je powieki.
Spadły cicho pod ziemię. Wzejdą teraz jako fiołki.
Ich piękno powoli zniknie w całunie zgnilizny.
Zazieleni się marmur całowany znów przez ojca.
Z pól idą ludzie upojeni wonią jaśminu.
W domach zastaną spokój i starców w modlitwie.
Ci boją się wschodu księżyca i widma nad stawem.
Matki, co swe dziecko w srebrnej toni utopiła.
Rosa opada po wietrze, blaskiem pokrywa wszystko.
Dzikie wino, pełne soku pnie się po starych murach.
Ptaki powróciły. Nuciły marsz w cieniu drzewa.
Czarne gwiazdy zgasły rano, zaćmiły je powieki.
Spadły cicho pod ziemię. Wzejdą teraz jako fiołki.
Ich piękno powoli zniknie w całunie zgnilizny.
Zazieleni się marmur całowany znów przez ojca.
Z pól idą ludzie upojeni wonią jaśminu.
W domach zastaną spokój i starców w modlitwie.
Ci boją się wschodu księżyca i widma nad stawem.
Matki, co swe dziecko w srebrnej toni utopiła.