Księżyc posrebrza skronie

Księżyc posrebrza skronie tych

Co na drogach palą ogniska.

Rozświetlają granatową ziemię

I stopy wyrzeźbione od wędrówki

Do dalekich miast labiryntów



Ścieżkami prowadzi ich wielki,

Złoty pies. Pas Oriona ma na szyi.

Jednym skokiem gwiazdo skłon przemierza.



Wygnańcy chodzą po ziemiach świętych.

Wycierają posadzki katedr. Majestatyczne

To porcelany i marmury białe.

Toną w purpurze róż wotumowych,

Za ukojenie nocą i sny w dzień.



Dawno domy zostawili i te wszystkie kobiety,

Co z wielką precyzją uczyły gry na szklankach.

To była kara za łąki i mgliste pagórki.



Przed słońcem kryją się w lasach.

Rosną w nich okorowane drzewa.

Ich korony łączą światy, w sokach

Miesza się energia z wiedzą. Wędrowcy

Spijają wino wieczności nakłuwając konary.



Liście wyprawiają jak skóry na pergamin.

Malują atramentem kwadratury i mapy.

Dzięki nim powracają z eteru.



Nigdy drugi raz się nie pojawią,

Pozostanie wiatr.



Wprawnymi palcami kształtują czas.

Gdy staje się twardy i szary to znak

By zgasić czerwień i odejść.
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie