samotny obłąkany.

O życiu
Puste ściany, niema pamiątek, zdięć czy obrazów. Z daleka słychać krzyki opętania. Biały fartuch, zastrzyk i chwila. Przed oczyma pokręcony świat, zimne kafelki. Tym razem płacz przeraźliwy. "to jej wina, widzisz ją"?! krzyczał trzymając się łóżka. Zapach pościeli i chloru wokoło. Trzymają mu ręcę, tyle mu zostało z życia. Bóg go pokarał, dostał dożywocie. Niezna rodziny więc i zdięć niema. Niewie jak czerpać radość ze sztuki, nie powiesili mu obrazka. Tam gdzie w życiu był uzbierał pamiątki lecz tam nie były mu już potrzebne. Biały fartuch przechodzi przez jego głowę, zapach leków i strzykawki gdy się rwie. Pusto już ma w życiu, krzyk znowu z dala. Czasem tylko wygląda przez okno, widzi drzewo i kawałek nieba. Kraty zasłaniają większość świata, on wpatrzony. Umarłe oczy, twarz blada. Dusi się życiem chociarz go nie rozumię. Ciszę pozostawia, chwilę przemyślenia mimo iż umiera sam obłąkany.
1
26 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

hazal 13 lat temu
Popraw błędy.
Napisz, które błędy mam poprawić. Jak bym wiedziała, że to błędy to bym ich nie popełniła :) Dziękuję
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie