Niczym głaz

Pośród ludzi się przechadzam

Pośród tych samych twarzy

Znajomi wrogowie przyjaciele

Pseudo kumple i sprzymierzeńcy

Lecz czy tak naprawdę

W rzeczywistości jestem sam

Idę podążam przez nie z głazem na karku

Dźwigam ten ciężar

Moich porażek moich małych klęsk

Gorzkich niczym trucizna

Powoli sam się głazem staje

Powoli niszczeje

Przeżywam metamorfozę

Tylko jedno w głaz się nie zmieni

Moje serce

Gdyż kochać chce i kochać będę
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie