opowieść wigilijna

O sobie
nie przeżyłem tego co zamierzałem
łudząc się rzekomo cudzym światłem
rozrzuconym przez księżyc na tafli jeziora

wypatrywałem przeładowanych myślą statków
które zabiorą próżność
do źródła wszelkiej wiedzy
soczystych warg
zapewniających rozkosz
rąk podających na tacy
obrane ze skórki
życie

czas wygiął posrebrzył trawę
sam pośrodku drogi
liczę sekundy - płatki śniegu
każdą żegnam z osobna
tają na ustach
otwartych
na każdy przejaw
zbudzonej do życia
ciszy
17
257 odsłon 17 komentarzy

Komentarze (17)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

kysiek002 13 lat temu
obrane ze skórki życie - świetne. Wiersz jak zwykle doskonały
mkc47 13 lat temu
dzięki Kyśku :) pozdrawiam świątecznie
pańcia 13 lat temu
no , tak bardziej niż zwykle wylewnie pociągnąłeś temat. Podoba się :)
mkc47 13 lat temu
to z radości na oczekiwany prezent :))))
pańcia 13 lat temu
czyli magia świąt działa! :)))
mkc47 13 lat temu
ot wolę przygotowania od samego aktu że tak powiem :)
pańcia 13 lat temu
akty też są fajne ;)
mkc47 13 lat temu
oby nie z choinką :)))
pańcia 13 lat temu
haha, no trochę by podrapany był :)))
mkc47 13 lat temu
oczywiście peel :)))
pańcia 13 lat temu
no oczywiście, że peel, a któż by inny? ;)
mkc47 13 lat temu
pomyślałem,pomyślisz że z prezentem :)))
pańcia 13 lat temu
hahaha, no Krzyśku, ileż to można utoczyć z takiej opowieści!!! ;)))
mkc47 13 lat temu
ano tyle że tylko z opowieści :((
pańcia 13 lat temu
nie rób podkówki - bardzo ładny wiersz. I już nie paplam, coby czytelników nie rozpraszać. :)
mkc47 13 lat temu
ja nie do wiersza a z braku realnych doznań :)))
spiro136 13 lat temu
utożsamiam się z tymi wersami...fajnie ujęte...
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie