Dłoń

Melancholia
Jestem
czy słyszysz szept
spóźnionego wiatru?

Łkanie liści sponiewieranych deszczem
wciąż nie wiem czy to łzy..

Na każdej Twojej ścieżce
mały ślad bosej stopy..

Czas pozostawia złote okruchy..
Zbieramy je łapczywie
szukając w ziarnach atomu
prawdziwego człowieka..

Pozostało
zrysowane nadzieją szkło
tyle razy patrzyliśmy na ten sam księżyc
jak wielu jest
takich jak my..

W cieniu zadymionych pomieszczeń
kształty przyszłości oszukują przestrzeń
gdy dopali się papieros
mgła opadnie..

On wciąż jest tu..

Złap dłoń
i nie puszczaj....


* dedykacja dla M.
5
87 odsłon 6 komentarzy

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

zyga66 10 lat temu
Tęsknota, nadzieja i wspomnienia, taka swoista mgiełka z uczuć :)
Vera 10 lat temu
Dziękuję :) Właśnie wróciłam a tu taki miły komentarz :) pozdrawiam
jaskółka 10 lat temu
bardzo osobisty
wiesiekza 10 lat temu
szukając w ziarnach atomu
prawdziwego człowieka - świetna metafora, wiersz b.podoba sie:)
Vera 10 lat temu
Bardzo dziękuję za budujące słowa :)
Vera 10 lat temu
Tak, to jest wiersz osobisty: z perspektywy innego umysłu, ze zrozumieniem dla przyjaciela, który także bywa zmęczony deszczem.. Pozdrawiam :)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie