Bez skrupułów

Sierpień

nie było w nim dobroci..

w blasku ognia
zachodzącego słońca
błagałam noc by dała mi siłę

wtedy był mój

w snach z nim bluźniłam
był moją kartą leżącą licem do góry
modlitwą i pokusą do spełnienia

stał tam...

żniwa były ciężkie
jemu zaś złote łany padały do stóp
a skóra perliła się od potu

bałam się

jego upartych i twardych ust
silnych ramion
które mogły zabrać do niebios
lub odrobinę mocniej
strącić do piekła

nie wiedział co to miłość
Bóg świadkiem że nigdy jej
nie zaznał

lecz wiedział...

że mogłam być jego łykiem wody
w upalny dzień
a nie tylko zbłąkaną kroplą
spadającą ze skroni

mimo to odszedł
zabierając wszystko...
8
102 odsłon 6 komentarzy

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

jaropasztii 5 lat temu
szkoda
DARTANIAN 110 5 lat temu
...Ach te pragnienia to pewnie ten kontrast wszystkiemu jest winien
Pozdr
Helen 5 lat temu
Tak bywa Jaro:) pozdr
Helen 5 lat temu
Kontrast albo przepaść między peelami Dart:) dziękuję za odwiedziny:*
zyga66 5 lat temu
ha, i nie wiadomo skąd jest ten obezwładniający pociąg, czasem się zastanawiam czy wtedy jesteśmy sobą, to taki płomień, którego nie ugasisz, aż z nim spłoniesz, może lepiej przed nim uciec, gorąco tu Hela :*
Mario Sz 5 lat temu
ja ryczę
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie