Bez pamięci..

Lipiec

To byłeś ty..

sen jest niczym wobec dotyku
oddechu tak bliskiego
że poruszał zmysły

mogłam umierać i żyć
z palącym smakiem whiskey

kiedy odchodzisz i wracasz..

w swoim żywiole jesteś
jak wilki z watahą
jak poeta z własnymi myślami

zgubiłam czas i miejsce
jest tylko chwila
gdy się pojawiasz
a potem znikasz

znów zostaję sama
jak wtedy w dzieciństwie
gdy matka wyszła z domu
by nigdy nie wrócić

To byłeś ty..

a wokół gasnące światła
szczęśliwe twarze
jak w teatrze uczuć

których nikt mnie nie nauczył...
5
66 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

jaropasztii 4 lata temu
To właśnie Ja:)

Pozdrawiam serdecznie:)
Helen 4 lata temu
Dzięki Jaro:)pozdro
DARTANIAN 110 3 lata temu
Ile tu życia i charakteru, czarne tło tego zmienić nie może. Nawet w uśpieniu, w oczekiwaniu nasze cechy pulsują jak mięśnie u gladiatora.
Dobry Bardzo Dobry Wiersz
Pozdr;*
Helen 2 lata temu
Dziękuję Dart, pozdr ;*
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie