M-3
•
Otwierasz i nie skrzypią a bywało
zmęczona siadasz u progu
Przesuwasz kanapę jeszcze tylko raz
nareszcie jest tak, nieśmiało...
Kwiaty świeże w nowym wazonie
szary papier, już nie koniecznie
zdziwienie na twarzy nie znika
i pierwsza noc z boku na bok
i inny księżyc, sąsiadów muzyka
szmerów mrowie, bez starych trosk
z nadzieją, z uśmiechem, z niedowierzaniem
Tłum gapiów tylko przebiegnie
butelki wyniesiesz, pozmywasz
białym obrusem nakryjesz blat
i masz, nowy piękny świat.
zmęczona siadasz u progu
Przesuwasz kanapę jeszcze tylko raz
nareszcie jest tak, nieśmiało...
Kwiaty świeże w nowym wazonie
szary papier, już nie koniecznie
zdziwienie na twarzy nie znika
i pierwsza noc z boku na bok
i inny księżyc, sąsiadów muzyka
szmerów mrowie, bez starych trosk
z nadzieją, z uśmiechem, z niedowierzaniem
Tłum gapiów tylko przebiegnie
butelki wyniesiesz, pozmywasz
białym obrusem nakryjesz blat
i masz, nowy piękny świat.