O Mesjaszu na pustyni

Piaskowy starzec

Z brodą lukrowaną żwirem

I oczach zamglonych wiatrem



Pielgrzym co szedł na koniec

Wędrowiec bez manierki z wodą

Ten który tworzył nicość



Dał mi garść kwarcowych nasion

Nieudanych skarbów Boga

Szedł o suchej lasce cierpień



Nocą szepty dawał gwiazdom

By nie zmarły z głodu

Marzeń pragnął opowiadał



Bajał nocą

Wróżył z wydm piaskowych pieśni

Wnet posmutniał i rzekł cicho



Czas ucieka drogą krętą

Goń go pókiś sił świadomy

Goń a ja tu pośpię



Gdzieś daleko świt nadchodził

Gdzieś wstawało złote słońce

Gdzieś piaskowy starzec umknął
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie