Błazen

Niczym błazen na królewskim dworze

Wypełniam świat groteską

Łzy zastępuję śmiechem

A smutek radością

Całe moje życie

To farsa, nieprzerwany teatr

Dramat w trzech aktach

Pierwszy to początek

Fatum rzucone na mą duszę

W następnym ułuda

Radość z uśmiechu życia

Ostatnim jest klęska

I koniec w niebycie

Bo myśl jest życiem

A życie miłością

Nie znam ja życia

I obce mi szczęście

Co ranek, gdy wstaję

By maskę włożyć

I łzy zasłonić

Ze wstydu goryczą

Spoglądam w głąb siebie

By znaleźć odpowiedź

Czy błazen, co kocha

Ma prawo miłować?

Nawet gdy odejdę

Nikt łzy nie uroni

Bo świat mój

To teatr

A śmierć mą kurtyną

Kłaniam się nisko

Nie czekam na brawa

Nie prosi się przecież

O aplauz za kłamstwa
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie