*#*

lampka z winem spadła na podłogę

rozlał się nektar niczym krew

drobinki szkła błyszczą się w promieniach słońca

i ja uśmiecham się



zapach wiatru znów poczułam

ten letni aromat tak pieści mnie

jedwabiem duszę utuliłam

i uśpiłam wiecznym snem



rosa w trawie tak delikatnie koi

zranioną dumę i ciało me

ja więcej nie pozwolę

by ktoś obrażał mnie



będę broniła swego

okruchy chleba i wiary w "coś"

a jak wyniknie potrzeba

przywołam swój los.
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie