*#*
•
lampka z winem spadła na podłogę
rozlał się nektar niczym krew
drobinki szkła błyszczą się w promieniach słońca
i ja uśmiecham się
zapach wiatru znów poczułam
ten letni aromat tak pieści mnie
jedwabiem duszę utuliłam
i uśpiłam wiecznym snem
rosa w trawie tak delikatnie koi
zranioną dumę i ciało me
ja więcej nie pozwolę
by ktoś obrażał mnie
będę broniła swego
okruchy chleba i wiary w "coś"
a jak wyniknie potrzeba
przywołam swój los.
rozlał się nektar niczym krew
drobinki szkła błyszczą się w promieniach słońca
i ja uśmiecham się
zapach wiatru znów poczułam
ten letni aromat tak pieści mnie
jedwabiem duszę utuliłam
i uśpiłam wiecznym snem
rosa w trawie tak delikatnie koi
zranioną dumę i ciało me
ja więcej nie pozwolę
by ktoś obrażał mnie
będę broniła swego
okruchy chleba i wiary w "coś"
a jak wyniknie potrzeba
przywołam swój los.