nie patrz...
nie patrz przez okno firanka nie tarczą ciemność nie zbroją jeszcze zobaczą że naga stoisz wiem kochasz w poświacie dłońmi czesać włosy liczyć zrodzone po pieszczotach gwiazdy lepiej podejdź nie każ tęsknić ustom zawisłym w szeptaniu pozwól po raz kolejny umrzeć między piersiami dotykiem spraw bym zapomniał wszystko co doczesne co boskie nie ziemskie tak bardzo zazdroszczę kiedy cień ze światłem namiętnie dotyka każdy fragment ciała a ja tu bezbronny a ty tam omdlała