...

mam taką ulubioną kapliczkę
niedaleko jeziora którego stałem się brzegiem
przy niej siadam i mogę pomilczeć
bez patrzenia w jutro
tam trawa łechcąca stopy
pachnie nocnym deszczem
a o poranku
kołysze się w pajęczynach
i motylach

widzę pokój otwartych drzwi
ze słońcem rozrzuconym po czterech kątach
i spadające przykurzone ćmy
za kartki niezrywane od miesięcy
jak wyspa
opływam w czasie znikających fal
albo wiatru
którego szaleństwo dokucza liściom
sytych zielenią
3
27 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

macies 9 lat temu
ogólnie spoko, ale nic tu nie wynika, a to chyba znaczy, że wiersz jest osobisty i nie powinien podlegać ocenie, dlatego nie ocenię, bo byłby minus :)

pozdrawiam
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie