...

wracając
zbieram kawałki ciebie
tam w paprociach
upuściłaś płaczącą husteczkę
trochę dalej przy kamieniu
koralik z niebieskiego szkła

na niebie którego zapomniałaś
budząc się w środku deszczu
zakwitło słońce
młode
niedojrzałe a już gorącem
zdmuchujące mgłę

uniosłem je
jak wszystko co znalazłem
delikatne
rozczepione wodą i światłem
rozchuśtane pajęczyn
zrzucających brzemię ranka

przekładając to wszystko
przez palce
raz w dół raz w górę
zbudowałem parasol z myśli
pod którym wiem
że droga ta nie ma końca
1
28 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

atomasz1 9 lat temu
lubiane klimaty :) pozdro
zyga66 9 lat temu
przedostatnią tak sobie czytam:

uniosłem je
jak wszystko co znalazłem
delikatne - rozczepione wodą i światłem
jak rozchuśtane pajęczyny
zrzucające brzemię
o poranku
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie