Za plecami
zrzuciłam sukienkę
wyblakła
stłumiona grzeszną
słabością
zostawiła
cierpki smak łez
po deszczu
usta suche drżały
słone
dziś
oczy łakome piją radość
każdej chwili
zapachy lata blisko
ciała
otulają wiatrem
drzewa w ukłonie łaskoczą
twarz wystawiam do słońca
rozbudzona
wyblakła
stłumiona grzeszną
słabością
zostawiła
cierpki smak łez
po deszczu
usta suche drżały
słone
dziś
oczy łakome piją radość
każdej chwili
zapachy lata blisko
ciała
otulają wiatrem
drzewa w ukłonie łaskoczą
twarz wystawiam do słońca
rozbudzona