Taniec gwiazd
Zabiłem ptaka w locie
piękny był, skakał aż do skrzydeł,
gdy ciałem przysiadł na listwie
ze wstążką na nodze, podobnej
do węża za drzewem w ogrodzie
wielkim jak kontynent.
Zabiłam, bo miał własną przestrzeń
coś więcej niż tlen czy powietrze,
a wszystkim miało być lepiej
za parę drobnych, co stały się
połową nas, która nie zniknie.
Zabiliśmy w spokoju majowej nocy
przywiązanie do dłoni, czynów ich
i młotem wbiliśmy do głowy im
ptasie móżdżki, wasze miłości
wolności, mamy za nic.
piękny był, skakał aż do skrzydeł,
gdy ciałem przysiadł na listwie
ze wstążką na nodze, podobnej
do węża za drzewem w ogrodzie
wielkim jak kontynent.
Zabiłam, bo miał własną przestrzeń
coś więcej niż tlen czy powietrze,
a wszystkim miało być lepiej
za parę drobnych, co stały się
połową nas, która nie zniknie.
Zabiliśmy w spokoju majowej nocy
przywiązanie do dłoni, czynów ich
i młotem wbiliśmy do głowy im
ptasie móżdżki, wasze miłości
wolności, mamy za nic.