Zimowo

Egzystencjalne
Wśród koron drzew
Śpiew ptaków mi zamilkł
Co wraz ze słońcem
Codziennie
Budził mnie rano.

I mroźny ten
Zimowy kurz
Co z nieba spadł
na przemarznięte
Puste gniazdo.

I cicho tak
I chłodno tak
Aż kostnieją
Myśli w sercu.

I gdybym tu
nie pamietał znów
Że wiosna
Jeszcze istnieje.

To wolałbym
W zimowy już
Głeboki zapaść sen
Z którego Bóg
Mógłby mnie
Tylko zbudzić.
2
11 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie