Ciche odejście

O śmierci
Twój
Zimny
Dotknąłem
Policzek
Dłońmi
Co wciąż
Miały
Nadzieje
Że życie
Co się
Jak płomień
W tobie
Chybocze
Ze łzą
Jeszcze
Nie spłynie.

I jak
Każdego
Poranka
I jak
Każdego
Wieczoru
Stawałem
Nad łóżkiem
Zlękniony
I z ulgą
Wzdychałem
Powoli:
Że serce
Jeszcze zadrgało
Że wzrok jeszcze
Żywotny

Lecz dzisiaj
To ty
W pełni
Życia
Tylko ja
Jakiś markotny...
2
53 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

T
TomaszŚwiatły 2 lata temu
Tak to jest na starość, że Marsik opada w dół. Markotny, dobre i to. Pięć po dwunastej, pora iść spać. Jutro nas czeka zima nuklearna i pasożyt na dobre zeżre Twoje miasto.
M
Marsik86 2 lata temu
Nie gram w wormsy ;)
T
TomaszŚwiatły 2 lata temu
Może powinieneś, dobra gra ;)
iśka 1 rok temu
dobrze, że choć z jednej strony bije życie, tak bywa w życiu, że czasem się uzupełniamy naprzemiennie, podoba mi się Twój styl pisania i zamysł na wiersz:) miłego dnia*
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie